Wszystko wskazuje na to, że wreszcie nadejdzie od lat zapowiadany przełom – samochód spalinowy odejdzie tam gdzie jego miejsce, do lamusa. Jednakże gdy zapytacie jakim napędem transport samochodowy zastąpi silnik benzynowy, to odpowiedź nie jest już taka prosta i oczywista. Lecz na początek zajmijmy się przesłankami nadchodzącej zmiany. Po pierwsze technologia. Wreszcie wszystko wskazuje, że kilka pomysłów na akumulowanie energii dojrzało do etapu wykorzystania przemysłowego. Mam tutaj na myśli zbiorniki polimerowe na wodór, sprzężone z ogniwami paliwowymi, akumulatory litowo-jonowe i silniki elektryczne, no i zbiorniki na sprzężone powietrze z odpowiednio wydajnym silnikiem. Po drugie (może ważniejsze) ekonomia. Cena ropy, niestety rośnie i choć mamy dziś daleko do jej cen sprzed kryzysu to też nie płacimy tak jak kiedyś 20$ za baryłkę tylko 3-4 razy więcej. Po trzecie oczekiwanie rynku, tzn. nas konsumentów. Bez klientów żaden pomysł nie ma szans na realizację. A silna presja na ekologię pojawiająca się w mediach sprawia, że jesteśmy gotowi do zmiany.
Omówiłem więc przesłanki, a teraz parę słów o symptomach. Po pierwsze amerykanie ogłosili konkurs tzw, X-price na samochód przyszłości. Po drugie rządy wielu państw łożą ogromne sumy na rozwój nowych form transportu samochodowego. Po trzecie pojawiły się pierwsze jaskółki – samochody hybrydowe. O tych ostatnich chciałbym napisać parę słów. Nie uważam bowiem, żeby do takich pojazdów należała przyszłość (ta trochę dalsza) ale wiem, że takie techniczne hybrydy, które pozwalają wykorzystać maksimum ze starych technologii i wejść troszeczkę w nową, są zawsze cechą charakterystyczną okresu przełomu. Oczywiście hybryda musi ulec czystemu rozwiązaniu “bez spalin” i jest to zarówno konieczność techniczna jak i ekologiczna. To co w najbliższym czasie nas czeka to pojawienie się samochodów, które będą paliły sporo mniej niż dotychczas. Proszę wtedy wspomnieć moje słowa, to będzie czas, w którym nowe rozwiązanie zacznie zastępować silnik benzynowy. Gdyż zawsze w historii techniki śmierć jakieś technologii następuje w momencie jej szczytowego rozwoju!
Trochę inaczej będzie w transporcie ciężarowym. Tu przełom nie nastąpi tak szybko. Wolne ładunki będą jeszcze sporo lat pchane silnikiem diesla. Powód jest jeden – pieniądze. Czas zastąpienia jakiejś infrastruktury nową, zawsze jest proporcjonalny do już zaangażowanych środków. A te w transporcie są gigantyczne! Ale i tu pachnie przełomem. Na pierwszy ogień pójdzie oczywiście transport publiczny w miastach. A potem… już z górki. Moze moje proroctwo będzie na wyrost, ale myślę że zobaczymy start tych przemian najdalej w ciągu 5-7 lat.
