Niewielu przyszłych prawników zdaje sobie sprawę z tego, jak trudna czeka ich droga do wymarzonego zawodu. Droga ta – choć długa, pełna wyzwań i przeszkód – to jednak perspektywa bardzo wysokich zarobków przysłania wszelkie niedogodności. Chyba najdłuższą i najtrudniejszą drogę mają przyszli adwokaci.
Na początku kandydatów na adwokata czeka oczywiście męka na pięcioletnich studiach prawniczych. Szczęśliwiec, który je ukończy musi zdać egzamin na aplikację adwokacką. Niestety ten krok wymaga znacznie więcej wiedzy niż same studia i jeszcze więcej szczęścia. Po zdaniu egzaminu, zainteresowanego czeka trzyletnia aplikacja adwokacka, którą musi odbyć w jednej z kancelarii. Po tym okresie kandydat zdaje egzamin adwokacki przed komisją. Do łatwych – trzeba przyznać – on nie należy. Jeśli jednak osoba zdająca uzyska pozytywny wynik, zostanie wpisana na listę adwokatów, sporządzaną przez Okręgowe Rady Adwokackie. Obecnie na liście tej figuruje kilka tysięcy nazwisk.
Dodać trzeba, że środowisko adwokackie jest niezwykle hermetyczne. Młodzi ludzie marzący o pracy jako adwokat, często są pozbawieni szansy, mimo swojej wzorowej postawy na studiach. Nierzadko zdarzają się sytuacje, że studenci którzy w trakcie nauki prezentowali poziom trójkowy, ale mieli w rodzinie tradycje adwokackie, rozpoczynają pracę adwokata dzięki „wsparciu” bliskich.
