
Jak radzimy sobie w chwilach przygnębienia? Dla jednych najlepszym lekarstwem jest spotkanie z przyjaciółmi, inni wolą zaszyć się na sali kinowej czy słuchając muzyki popijać gorącą czekoladę. Sześcioro Kalifornijczyków znalazło całkiem oryginalny sposób na to, by pokonać depresję i zapomnieć o problemach codzienności. Założyli tytułowy klub miłośników Jane Austen: co miesiąc jeden z członków organizuje w swoim domu spotkanie poświęcone kolejnej książce angielskiej pisarki. Przez pół roku, czytając powieści i dyskutując o nich, odkrywają podobieństwa pomiędzy własnymi losami a perypetiami literackich bohaterów.
„Rozważni i romantyczni – Klub miłośników Jane Austen” to ekranizacja bestsellerowej powieści Karen Joy Fowler oraz reżyserski debiut znanej scenarzystki i dramatopisarki Robin Swicord (m.in. „Wyznania gejszy”, „Małe kobietki”). Słodko-gorzkie perypetie bohaterów filmu, chociaż rozgrywające się w Sacramento kilka tysięcy kilometrów od Wysp Brytyjskich oraz wiele lat później, stanowią metaforyczne (choć kieszonkowe) przełożenie angielskich powieści na współczesny grunt. Przekazują banalne, lecz niewątpliwie uniwersalne prawdy. Zdaniem Austen, Fowler i Swicord rozwaga i romantyczność to dwie cechy tak naprawdę niewykluczające, komplementarne („Rozważna i romantyczna”), a przekonanie o tym, że wiemy najlepiej, co jest dobre dla innych, bywa najczęściej pozorne („Emma”).
Scenarzystka „Totalnej magii” prowadzi swą opowieść subtelnie. Chociaż podczas seansu widz wielokrotnie zadaje sobie pytania rodem z południowoamerykańskiej telenoweli (powie mu? odważy się na to? wróci do niej?), to jednak wie, że obcuje z bardziej wartościową pozycją. „Rozważni i romantyczni – Klub miłośników Jane Austen” są historią prawdziwych ludzi, choć opowiedzianą „po hollywoodzku”: pełną realnych i bliskich każdemu z nas problemów, rozterek, dylematów. Znajdziemy wśród nich nieszczęśliwą miłość, zdradę, utratę bliskiej osoby, nieśmiałość czy strach przed zaangażowaniem. Jednocześnie film stara się być (czasem na siłę) optymistycznym panaceum na niesprawiedliwość świata i dowcipną zachęta do korzystania z życia.
Swicord udało się wiarygodnie nakreślić psychologiczne charakterystyki bohaterów. Pomysł założenia klubu pochodzi od wyrozumiałej aktywistki, energicznej choć niezwykle opanowanej, mającej za sobą sześć małżeństw (oraz tyle samo rozwodów) Bernadette. Towarzyszą jej przyjaciółki: Jocelyn, Sylvia i jej córka, Allegra. Pierwsza, podchodząca do życia z dystansem, piękna hodowczyni psów, jest zawsze gotowa wesprzeć koleżanki (dojrzewająca aktorsko od czasu roli w „Historii przemocy” Maria Bello). Opuszczona przez męża po dwudziestu pięciu latach małżeństwa Sylvia przeżywa depresję i nie wychodzi z domu, winiąc siebie za zaistniałą sytuację. Jej córka, szukająca wrażeń i idealnej partnerki lesbijka Allegra, dołącza do klubu, pragnąc pomóc matce. Grono miłośników Jane Austen uzupełniają – zakochany w Jocelyn, przystojny miłośnik literatury science-fiction Grigg (przekonujący Hugh Dancy) i nieszczęśliwa w małżeństwie, wychowana przez nieodpowiedzialną hippiskę neurotyczka Prudie, młoda nauczycielka francuskiego nęcona urokami „apetycznego” nastolatka (rewelacyjna Emily Blunt, znana m.in. z „Diabeł ubiera się u Prady”).
Można zarzucać Swicord pewne uproszczenia i chwyty charakterystyczne dla hollywoodzkich komedii romantycznych, jednak – mimo odrobinę zbyt rozczulającego happy endu – trudno nie docenić jej filmu na tle podobnych produkcji ostatnich lat. „Rozważnych i romantycznych – Klub miłośników Jane Austen” ogląda się bardzo dobrze, przede wszystkim dzięki niezłemu aktorstwu i sprawnie opowiedzianej, choć przewidywalnej fabule. Zachęcają również do sięgnięcia zarówno po najwidoczniej wciąż „aktualne” powieści angielskiej pisarki, jak i książkę Karen Joy Fowler.
Autor Piotr Guszkowski
